Musimy zawalczyć o równe szanse konkurowania na unijnej arenie

 

Wywiad z prezesem Fundacji Pomyśl o przyszłości

Bożena Damasiewicz – Prezes Fundacji Pomyśl o Przyszłości, o nierównych szansach konkurowania między firmami z Europy Środkowo-Wschodniej a koncernami zachodnioeuropejskimi oraz o ich skutkach dla Polski.

Prezes Ryszard Florek mówi, że kwestia petycji FAKRO to nie tylko sprawa firmy FAKRO, ale także wszystkich polskich obywateli. Czy Fundacja się z tym zgadza?

Powiem więcej. To sprawa nie tylko pracowników FAKRO, nie tylko obywateli naszego kraju, ale także wszystkich obywateli tzw. nowych krajów UE, to znaczy wszystkich tych które do Unii weszły po 1 maja 2004 roku.

Skąd to przekonanie?

W ostatnim czasie chyba wszyscy odnosimy wrażenie, że Unia Europejska nierówno traktuje firmy pochodzące z Europy Środkowo- Wschodniej, czyli krajów z tzw. nowej Unii. Widać to bardzo wyraźnie. Przykładowo: wiemy, że Polska stała się potentatem w branży transportowej. W wielu krajach Europy Zachodniej polskie firmy osiągnęły silną pozycję. Co więc zrobiły rządy tych krajów? Niemcy, Francja, Holandia i Austria wprowadziły niezgodne z prawem unijnym zasady tzw. płacy minimalnej. Pod pozorem dbania o polskich pracowników nałożyły na polskie firmy szereg biurokratycznych obowiązków, które pociągają za sobą dodatkowe koszty i obniżają konkurencyjność polskich firm. W praktyce więc wcale nie polepszają sytuacji Polaków, a w skrajnych przepadkach nawet pozbawiają ich pracy. Komisja Europejska zajęła się co prawda tym tematem, ale trwa to już 3 lata, postępowanie ma charakter niejawny, a więc opinia publiczna nie ma dostępu do informacji o postępowaniu. Z kolei, kiedy Polska chciała wprowadzić podatek od marketów, Komisja potrzebowała tylko kilku dni, aby uznać propozycję za niezgodną z prawem Unii. Podatek ze względu na swoją wielkość płaciłyby głównie zachodnie sieci handlowe działające na terenie Polski, co wyrównałoby  szanse konkurowania na rynku sprzedaży detalicznej mniejszym sieciom polskim

Polskie firmy mogą czuć się poszkodowane. A sprawa FAKRO ma przetrzeć szlak do równych szans konkurowania… ?

Tak. I to nie jest kwestia wynikająca tylko z powyższego przykładu. Fundacja Pomyśl o Przyszłości zleciła uznanemu ośrodkowi badawczemu Polityka Insight zbadanie tego tematu. Raport z prac nosi tytuł „(Nie)uczciwa konkurencja. Czy unijne prawo konkurencji sprzyja niektórym państwom?”. Autorzy raportu przeanalizowali sprawy jakimi od 2004 roku (a wiec od momentu wejścia Polski i innych krajów do UE) zajmowali się urzędnicy jednego z departamentów Komisji Europejskiej - Dyrekcji ds. konkurencji. Analiza wyraźnie dowodzi, że Komisja nierówno traktuje państwa tzw. starej i nowej Unii oraz pochodzące z nich firmy. Urzędnicy unijni częściej odrzucają skargi pochodzące z krajów czy firm z Europy Środkowo-Wschodniej, rzadziej nadkładają kary finansowe na kraje lub firmy pochodzące z Europy Zachodniej. Częściej też podpisują ugody z krajami i firmami z Europy Zachodniej i odstępują od wymierzania kar finansowych. Raport dostępny jest na stronie Fundacji (www.pomysloprzyszlosci.org). 

Co to oznacza dla nas –  Polaków?

Unia Europejska to miedzy innymi wspólny rynek i swobodny przepływ towarów i usług pomiędzy krajami. Niestety nierzadko ten wspólny rynek funkcjonuje na zasadach "wolnej amerykanki". To popularne określenie walk zapaśniczych, w których wszystkie chwyty są dozwolone. Przy takich regułach zawsze będzie wygrywał najsilniejszy, choćby ten mniejszy był lepszy i bardzo się starał.

Zamożne kraje i ich firmy chcą utrzymać swoją silną pozycję oraz przewagę nad mniejsza konkurencją pochodzącą z nowych krajów członkowskich. Posiadają duży kapitał, efekt skali, siłę marki, przywiązanie klientów z Europy Zachodniej. To są ich naturalne atuty. Jeżeli dodatkowo zgodzimy się, aby zachodnie koncerny, które są kilkanaście lub kilkadziesiąt razy większe i silniejsze od swoich konkurentów z Europy Środkowo-Wschodniej mogły łamać prawo i nadużywać swojej siły, to polskie firmy oraz firmy z innych krajów tzw. nowej Unii nie będą miały żadnych szans na rozwój, a być może i na funkcjonowanie. Jeśli Komisja Europejska nie zacznie egzekwować prawa konkurencji i nie wprowadzi zasad pozwalających tym mniejszym równo konkurować z większymi to pomimo naszych wysiłków, ciężkiej pracy i pomysłów nie zbliżymy się gospodarczo do krajów Europy Zachodniej, które przez lata zdobyły dużą przewagę gospodarczą nad krajami nowej Unii.

Po co nam Polakom rodzime firmy, kiedy nasze potrzeby mogą zaspokajać zachodnie koncerny?

Oczywiście możemy nasze funkcjonowanie opierać tylko i wyłącznie na produktach i usługach firm zagranicznych, ale w tej sytuacji musimy zgodzić się również na to, że zarobki w naszym kraju będą kilka razy niższe niż w krajach, które nam te produkty/usługi sprzedają.

Dlaczego?

Średnie wynagrodzenie w danym kraju jest uzależnione od siły gospodarki danego kraju. A tę budują rodzime firmy globalne. Eksperci Fundacji na podstawie danych statystycznych wykazali, że te kraje, które posiadają dużą liczbę rodzimych firm globalnych są silne i niezależne gospodarczo, a ich obywatele zamożni, natomiast te kraje, które takich firm nie posiadają lub mają ich niewiele są krajami, które potocznie określamy jako kraje biedne.

Z czego to wynika?

W cenie każdego produktu, który kupujemy – niezależnie kto i gdzie go wyprodukował- znajdują się takie koszty jak: opłaty za korzystania z marki i patentów, koszty finansowe, kontrolingu i zarządzania (tzw. nadzoru korporacyjnego), kapitału oraz wypracowany zysk. Wartości te stanowią między 5 a 30% ceny, którą płacimy za dany produkt i w postaci tzw. renty korporacyjnej trafiają zawsze do kraju, z którego pochodzi firma globalna, oferująca produkt/usługę. Jeżeli jest to firma polska to wartości te trafiają do naszej wspólnoty ekonomicznej, jeżeli jest to firma zagraniczna, nawet jeżeli ten produkt został wyprodukowany w Polsce, to wartości te trafiają do innych wspólnot ekonomicznych. W ten sposób zagraniczne firmy globalne budują zamożność swoją i swoich obywateli. Możemy więc powiedzieć, że kupując produkt/usługę od zagranicznego koncernu oprócz podatków PIT, CIT, VAT płacimy również dodatkową daninę, ową rentę korporacyjną. Niestety w odróżnieniu od podatków PIT, CIT, VAT, które zasilają nasz krajowy budżet i służą nam Polakom, renta globalizacyjna.

Czy mam rozumieć, że nie powinniśmy pozwalać, aby w Polsce inwestowały zagraniczne firmy?

Polska potrzebuje zagranicznych firm i zagranicznego kapitału. Jako kraj musimy otworzyć się na gospodarkę międzynarodową i międzynarodowy kapitał. Sęk w tym, że musimy zachować przy tym odpowiednie proporcje. Dziś w Polsce mamy przewagę kapitału zagranicznego nad rodzimym i o rozwój tego rodzimego musimy wspólnie zawalczyć. Jeżeli polskie firmy będą się rozwijały i stawały globalnymi, to mamy szanse na to, że to one będą „przywoziły” do naszego kraju swoją rentę korporacyjną, która z kolei będzie bilansowała się z tym, co będzie z naszego kraju wypływało z tytułu  tego, że my Polacy będziemy korzystać z produktów/usług zagranicznych firm. Tylko przy zachowaniu odpowiedniej równowagi wpływów i wypływów z tytułu renty korporacyjnej będziemy w stanie doganiać pod względem zamożności bogate kraje Europy Zachodniej i na równi z zamożnymi krajami korzystać z dobrodziejstw wolnego rynku i gospodarki globalnej.

Co możemy zrobić w tej sprawie?

Jako wspólnota ekonomiczna musimy zawalczyć o równe szanse konkurowania na unijnym rynku, bo tylko równa konkurencja, możliwość międzynarodowej ekspansji polskich rodzimych firm pozwoli zbudować nam silną, niezależną pozycje i dobrobyt. Unia Europejska jest dla nas, Polaków bardzo dużą wartością, osiągamy wiele korzyści z naszego uczestnictwa w tym projekcie. Równocześnie powinniśmy dążyć do tego, aby być traktowanym jako pełnoprawny członek Unii Europejskiej, na takich samych zasadach jak inne kraje. W przeciwnym razie powszechna dziś idea Europy dwóch prędkości stanie się faktem, a Polska niestety nie znajdzie się w gronie krajów wysokorozwiniętych.  

Podpisanie petycji coś zmieni?

Tak. Sprawa FAKRO jest pierwszą tego typu skargą złożoną przez firmę z Europy Środkowo-Wschodniej. Z opisanymi w niej działaniami rynkowymi spotykają się lub mogą spotkać się inne polskie firmy prowadzące działalność na rynku Europy Zachodniej. Decyzje podjęte w sprawie FAKRO będą dla urzędników i prawników wytycznymi przy rozstrzyganiu podobnych sporów w przyszłości. Tym bardziej powinno zależeć nam na takim zakończeniu postepowania, które będzie korzystne dla naszej wspólnoty ekonomicznej.

Podpisanie petycji będzie ważnym sygnałem dla urzędników europejskich, że los naszych rodzimych firm nie jest dla nas Polaków obojętny. Wspólnie możemy pokazać, że rozumiemy mechanizmy gospodarki i wiemy, że możliwość równej konkurencji dla naszych polskich firm będzie oznaczała dla nas więcej miejsc pracy w Polsce i wyższy poziom życia.