Walczymy nie tylko o interes FAKRO

 

Wywiad z prezesem FAKRO

Walczymy nie tylko o interes FAKRO, polskiej gospodarki, ale także interes wszystkich firm z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które są gorzej traktowane w porównaniu z firmami z krajów Europy Zachodniej – tak o sprawie FAKRO w Komisji Europejskiej mówi Ryszard Florek, prezes FAKRO. W 2012 roku, FAKRO złożyło do Komisji Europejskiej oficjalną skargę na nadużywanie pozycji dominującej przez firmę Velux. W rozmowie z prezesem Ryszardem Florkiem pytamy o kulisy sprawy i dalszy plan działań FAKRO.

O sprawie FAKRO – Velux mówi się już od wielu lat. O co właściwie walczy FAKRO?

Walczymy o równe szanse konkurowania na rynku globalnym. Nie tylko dla FAKRO, ale także dla innych firm z Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W skardze do Komisji Europejskiej pokazujemy, że VELUX od lat prowadzi nieuczciwe, zabronione prawem działania, mające na celu wyeliminowanie FAKRO z rynku. Dostarczyliśmy Komisji Europejskiej ponad czterysta dowodów na nieuczciwe praktyki duńskiego konkurenta.

Nadużywanie pozycji dominującej – tak brzmi oficjalny tytuł skargi. Pozycja dominującą – co to oznacza w praktyce?

Pozycja dominująca Veluxa polega na olbrzymiej sile rynkowej wynikającej z dużej przewagi udziałów w rynku. Velux posiada 80% udziałów w globalnym rynku, pod względem wartości sprzedanych okien dachowych. W dbałości o rozwój gospodarczy, który generuje uczciwa konkurencja, prawo wprowadza dla podmiotów dominujących zakazy stosowania wielu praktyk rynkowych, które nie sprzyjają rozwojowi konkurencji, a raczej pozwalają podmiotowi dominującemu na jej zwalczanie. Wiele z tych działań pobudza sprzedaż, dlatego są dozwolone w normalnej konkurencji, ale w rękach dominanta rynkowego zamieniają się w oręż do zwalczania mniejszych konkurentów. Dlatego dla dominantów takie praktyki są zabronione.

O jakich praktykach mowa?

Jedną z opisanych w skardze do Komisji praktyk stosowanych stosowanych przez firmę Velux jest drapieżnictwo cenowe, czyli sprzedaż poniżej kosztów. Velux ma olbrzymi rynek i kapitał dwadzieścia razy większy od nas. Do wielu klientów na Zachodzie nie mamy dostępu, więc tam Velux sprzedaje drogo, bo nie ma konkurencji, a to jest około 70% rynku europejskiego. Tam, gdzie klienci chcą z nami współpracować Velux obniża ceny i sprzedaje poniżej kosztów, oferując produkty nawet o 40% taniej. Swoją ofertę obniża tak długo, aż FAKRO nie jest już w stanie zaoferować niższej ceny. W takiej sytuacji żaden mniejszy konkurent nie jest w stanie się rozwinąć. Wiele firm z branży już upadło.

Mówi Pan, że nie mamy dostępu do wielu klientów, a przecież jesteśmy w Unii Europejskiej. Co Pan ma na myśli?

Ten temat jest obszerny. Oprócz zewnętrznych uwarunkowań, jak przywiązanie klientów do marki Velux, czy nie zawsze dobre postrzeganie produktów z Polski, wpływ ma wiele innych praktyk, stosowanych przez firmę Velux, które stały się przedmiotem skargi. Mowa o bonusach rocznych lub półrocznych, umowach na wyłączność, fakturach marketingowych czy kosztownych certyfikatach.

Tyle nowych praktyk Pan wymienił, to może wyjaśnijmy po kolei. W czym nam przeszkadzają umowy wyłącznościowe?

Prawo jednoznacznie zabrania firmom posiadającym pozycję dominującą stosowania jakichkolwiek umów wyłącznościowych. To najłatwiejszy sposób blokowania rozwoju mniejszych konkurentów. Firma, która ma duży udział w rynku kupuje dużo więcej podzespołów, surowców, niż jej mniejszy konkurent. Jest to szczególnie ważne przy nowinkach technicznych, gdzie na rynku światowym jest tylko jeden dostawca. Jeśli Velux wymusi na dostawcy umowę wyłącznościową pozbawia nas możliwości korzystania z nowości technicznych. Czasami takie nowości są powiązane z obowiązującymi normami w danym kraju. Przykładowo, we Francji, francuski instytut, w którym zasiadają przedstawiciele Veluxa wprowadził nową normę, dotyczącą tylko francuskiego rynku i wymagającą wprowadzenia w oknach dachowy szyby o odpowiednim współczynniku odbijania promieni słonecznych. Taka szyba dostępna była tylko i wyłącznie u amerykańskiego producenta szkła – firmy Cardinal. Z firmą Cardinal Velux podpisał umowę wyłącznościową, dlatego ta odmówiła nam sprzedaży szyby. Czyli wyłączność plus norma spowodowały, że nie mieliśmy dostępu do 70% rynku francuskiego, na którym Velux mógł utrzymywać bardzo wysokie ceny, a zarabiając tam mógł dopłacać do produktów oferowanych w Polsce i innych krajach Europy Środkowo – Wschodniej, gdzie mamy podobne udziały w rynku.

Podobne przypadki mają miejsce także w innych krajach?

Niestety tak. Innym przykładem jest częściowe zablokowanie dostępu do rynku niemieckiego poprzez umowy na wyłączność ze szkołami dekarskim. W naszej branży, żeby klient mógł korzystać z okna dachowego musi je zamontować dekarz. Dekarz montuje produkty, które zna i które miał okazję montować wcześniej. Dlatego ważne jest aby w szkołach dekarskich uczniowie mieli dostęp i mogli ćwiczyć montaż także na oknach FAKRO. Kiedy zwróciliśmy się z taką propozycją do szkół w Niemczech, spotkaliśmy się z odmową i dowiedzieliśmy się, że Velux płaci szkołom, żeby nie stosowali produktów innych producentów. Te przykłady pokazują, że umowami wyłącznościowymi Velux zablokował nam znaczą część rynku francuskiego i niemieckiego, a te stanowią ponad połowę światowego rynku okien dachowych. Dla przykładu, Europa Środkowa stanowi jedynie 4% sprzedaży firmy Velux, więc nasz konkurent może sobie pozwolić na sprzedaż poniżej kosztów na tym rynku.

Czy są jeszcze jakieś inne praktyki?

Innym przykładem może być marka walcząca Rooflite należąca do Grupy Velux. Marka walcząca jest pojęciem znanym w prawie dot. nieuczciwej konkurencji czy też prawie onadużywaniu pozycji dominującej. Jest to przypadek, kiedy firma dominująca powołuje odrębną firmę lub markę nie po to, aby prowadzić normalną działalności biznesową, rozwijać sprzedaż i osiągać zyski, ale po to, aby  ograniczyć rozwój lub zniszczyć konkurenta. Z taką sytuacją mamy do czynienia na rynku okien dachowych. Velux w swoich zakładach na Węgrzech wyprodukował pod marką Rooflite produkt podobny do naszego z klamką u dołu i oferuje go głównie naszym dystrybutorom oraz naszym potencjalnym klientom. Firma Rooflite na Węgrzech od 10 lat, czyli od początku działalności przynosi straty. Została stworzona tylko po to, aby nie dopuścić do rozwoju FAKRO. Na początku Rooflite wysyłał oferty wyłącznie do naszych dystrybutorów, z ceną niższą do 10% od naszych okien. W związku z tym, dystrybutorzy zwracali się do nas z prośbą o obniżkę cen, pozbawiając nas tym samym zysku. W wielu przypadkach oferty były tak niskie, że nie byliśmy w stanie utrzymać dystrybutora i straciliśmy ważnych partnerów/ klientów. Wielu dystrybutorów zostało jednak lojalnych wobec FAKRO, więc Velux zaczął dostarczać tańsze okna do ich bezpośrednich konkurentów i tam gdzie nie zmniejszyłoby to obrotów i zysków firmy Velux. To działanie nie doprowadziło do zniszczenia FAKRO, więc Rooflite zaczął dostarczać okna do naszych potencjalnych klientów i na rynki, gdzie mamy znaczące udziały w rynku.

Czy to już wszystko?

Skąd! Jest cała masa innych praktyk, takich jak tworzenie czarnego PR-u dla produktów z Polski, nadużywanie prawa patentowego, szykanowanie naszych dystrybutorów, którzy chcą sprzedawać i rozwijać FAKRO, płacenie klientom za to, żeby nie używali marki FAKRO w swojej reklamie, płacenie dealerom, żeby nie sprzedawali produktów FAKRO. Skarga do Komisji zawiera ponad  tysiąc stron dowodów!

Skąd Państwo wiecie, że te wszystkie praktyki są niedozwolone?

Dokładnie przeanalizowaliśmy prawo i wyroki jakie wydawała Komisja Europejska i Trybunał Sprawiedliwości. Praktyki, które opisujemy są zabronione, a firmy, które je stosowały dostały wysokie kary. Dlatego trudno nam zrozumieć, dlaczego Komisja Europejska w naszym przypadku, kiedy firma z Polski chce skorzystać z prawa Unii Europejskiej, nie chce się tą sprawą zająć. Dodatkowo w wytycznych Komisji Europejskiej pojawia się zapis, że praktyki te mogą być szczególnie dotkliwe w branży, gdzie ważną rolę odgrywa efekt skali i Komisja będzie się takimi rynkami zajmowała w pierwszej kolejności.

Zanim przejdziemy do skargi FAKRO, wyjaśnijmy na czym polega przywołany przez Pana  efekt skali.

Zachodnie koncerny produkują i sprzedają wielokrotnie więcej od swoich polskich konkurentów, dlatego mają znacznie niższe jednostkowe koszty produkcji i dystrybucji. Przykładowo, 40 proc. naszych kosztów na rynku niemieckim to koszty dystrybucji. Wprzypadku firmy Velux, dzięki efektowi skali, który jest naturalną przewagą, czyli dzięki temu, że w Niemczech Velux sprzedaje kilkanaście razy więcej niż FAKRO, dystrybucja to tylko 15 proc. całości kosztów. Różnica jest ogromna. Jak do tego dodamy jeszcze niezgodne z prawem antykonkurencyjne działania to w dalszej perspektywie szanse polskich firm na rozwój są mocno utrudnione.

Nadszedł czas na przybliżenie przebiegu sprawy FAKRO – Velux. FAKRO oficjalną skargę złożyło w 2012 roku, ale firma próbuje zainteresować tym tematem Komisję od 2007 roku. To już 10 lat!

W 2006 roku, kiedy Velux zaatakował nas na wszystkich frontach, FAKRO złożyło skargę na nieuczciwe działania firmy Velux do polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK po wstępnym zbadaniu sprawy uznał, że sprawa dotyczy całego rynku europejskiego i w 2007 roku przekazał tę kwestię do rozpatrzenia Komisji Europejskiej, która ma takie kompetencje, jeżeli nadużycie dotyczy więcej niż trzech krajów. Komisja Europejska zamknęła jednak sprawę zgłoszoną przez polski UOKiK, bez wyjaśnienia, czy stosowane przez Velux praktyki były dopuszczalne czy nie. To nas nie satysfakcjonowało, więc sami, w 2012 r. złożyliśmy do Komisji Europejskiej oficjalną skargę licząc na to, że jej rozpatrzenie będzie formalnością. Tymczasem od pięciu lat sprawa leży w Komisji niemal nietknięta. W sumie przez  dziesięć lat Komisja nie zadała sobie trudu, aby rozstrzygnąć czy działania podejmowane przez Velux są zgodne z prawem czy nie.

Czym Komisja Europejska tłumaczy swoją opieszałość?

Zgodnie z wytycznymi, które Komisja wydała tuż przed zamknięciem poprzedniej sprawy, Komisja nie musi zajmować się wszystkimi sprawami. Może ustalać priorytety, może uznać, że nie ma środków i zasobów, żeby badać każdą sprawę, może też uznać że nie widzi interesu Unii Europejskiej w badaniu danej sprawy.

Co w tej sytuacji planuje FAKRO?

W marcu tego roku wnieśliśmy skargę do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich na poważne nieprawidłowości, jakich Komisja dopuściła się w związku z naszą sprawą. Złożyliśmy także petycję do Parlamentu, w której zwracamy uwagę na szerszy problem polegający na braku egzekwowania europejskiego prawa konkurencji przez Komisję. Skarga na bezczynność Komisji Europejskiej w sprawie nadużywania pozycji rynkowej przez firmę Velux trafiła do sądu Unii Europejskiej w Luksemburgu. Czekamy na ostateczną decyzję Komisji Europejskiej. Walczymy nie tylko o interes FAKRO, polskiej gospodarki, ale także interes wszystkich firm z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które są gorzej traktowane w porównaniu z firmami z krajów Europy Zachodniej. Jeśli Komisja Europejska nie otworzy postępowania, firma FAKRO zamierza zgłosić sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Komisji Etyki.  

Szczególnie głośno jest w przypadku Petycji do Parlamentu Europejskiego. Dlaczego mamy głosować?

Poparcie petycji przez dużą liczbę osób stanowi bardzo ważny sygnał dla Europosłów pracujących w komisji Petycji. To dla nich znak, że sprawa jest ważna nie tylko dla zgłaszającego, ale także dla innych osób, które utożsamiają się z przedłożonym problemem. W praktyce, opinia komisji Parlamentu Europejskiego będzie stanowić pewnego rodzaju zalecenie dla Komisji Europejskiej, aby zajęła się naszą sprawą i ją rozstrzygnęła. Od losu naszej skargi do Komisji Europejskiej zależy tempo rozwoju firmy FAKRO i polskiej gospodarki. Nasza sprawa daje zielone światło firmom z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Zdrowa konkurencja ma znaczenie także dla klientów, konsumentów…

Tylko konkurencja wielu podmiotów na rynku zapewnia nam optymalne ceny i produkty najwyższej jakości. Konkurencja wymusza nieustanny rozwój i innowacyjność. Firma Velux zaczęła udoskonalać swoje produkty dopiero jak pojawiło się FAKRO. Równe szanse konkurowania to najwyższa wartość nie tylko dla firm, ale przede wszystkim dla klienta i gospodarki.

Komisja Europejska milczy, a FAKRO musi sprawnie funkcjonować. Jak firma radzi sobie w warunkach nierównej konkurencji?

Szansą na rozwój firmy i wzrost obrotów jest dywersyfikacja produkcji. Od piętnastu lat z sukcesem dostarczamy na rynek światowy schody strychowe. W ostatnim czasie powstała nowa linia okien do dachów płaskich, w 2016 roku uruchomiliśmy produkcję drewniano-aluminowych okien pionowych marki Innoview oraz markiz do okien pionowych. Dywersyfikacja działalności umożliwia osiągnięcie korzyści z tytułu efektu skali głównie w dystrybucji produktów. Ponadto bardzo silny nacisk kładziemy na kreowanie rozwiązań technicznych oraz produktowych dostosowanych do wymogów budownictwa niskoenergetycznego. Pracujemy również nad rozwojem sieci sprzedażowej i serwisowej.

Jeśli FAKRO wygra sprawę w KE jakie przyniesie to skutki dla firmy i jej pracowników?

Obecnie  FAKRO zatrudnia 3 300 pracowników, działając w warunkach uczciwej konkurencji moglibyśmy co najmniej podwoić tę liczbę. Wzrost zatrudnienia w regionie spowodowałby także wzrost zarobków i to nawet o kilkadziesiąt procent. Oszczędności, które dałyby korzyści skali pozwoliłyby sfinansować wyższe wynagrodzenia.

Wygrana w tej sprawie byłaby precedensem na skalę europejską i otwierała drogę innym rodzimym producentom do skutecznej obrony przed antykonkurencyjnymi praktykami ze strony ich dużo większych, zachodnich rywali. Silniejsze rodzime firmy oznaczają większy wzrost gospodarczy w Polsce i wyższą jakość życia wszystkich Polaków.